Przez długi czas traktowałem odchylenie standardowe jak kolejny wzór do zapamiętania na egzamin. Dopiero gdy zacząłem analizować prawdziwe dane — nie podręcznikowe, tylko takie z realnego życia, z całym ich bałaganem — zrozumiałem, że to jedna z najbardziej szczerych liczb, jakie statystyka ma do zaoferowania.
Średnia mówi, gdzie jest środek. Odchylenie standardowe mówi, ile w tym środku jest prawdy. Dwie grupy mogą mieć identyczną średnią i kompletnie różne życie wewnątrz tej liczby — jedna skupiona, przewidywalna, druga rozrzucona na wszystkie strony. Bez odchylenia standardowego średnia to fasada bez domu za nią.
Od tamtej pory, kiedy czytam jakikolwiek raport z samą średnią, czuję lekki niepokój. Pytam: a jak bardzo te dane się rozjeżdżają? Bo to właśnie tam, w rozrzucie, chowa się cała reszta historii.

Dodaj komentarz