Przez długi czas raportowanie samej średniej z próby wydawało mi się wystarczające — konkretna liczba, jasny wynik. Dopiero praca z przedziałami ufności pokazała mi, jak bardzo taka pojedyncza liczba potrafi zwodzić fałszywym poczuciem precyzji.
Przedział ufności zamiast jednej liczby daje zakres wiarygodnych wartości — i to jest znacznie bliższe prawdzie o tym, co naprawdę wiemy. Wąski przedział mówi „jesteśmy tego całkiem pewni”, szeroki mówi „mamy tylko przybliżone pojęcie” — a pojedyncza średnia nigdy nie powie tego wprost.
Od tamtej pory, gdziekolwiek widzę wynik podany jako goła liczba bez żadnego zakresu niepewności, czuję lekki niepokój. Nie dlatego, że liczba jest fałszywa — tylko dlatego, że milczy o tym, jak bardzo można jej ufać.

Dodaj komentarz