Długo nie zwracałem uwagi na to, gdzie zaczyna się oś Y na wykresie. Dopiero kiedy sam raz przypadkiem zbudowałem wykres, który wyolbrzymiał drobną różnicę do rozmiarów sensacji, zrozumiałem, jak łatwo — nawet bez złej woli — skrzywić odbiór danych samym wyborem skali.
Wykres słupkowy zaczynający się od 95 zamiast od zera potrafi zamienić różnicę o dwa procent w coś, co wygląda jak przepaść. To nie jest kłamstwo w sensie liczb — liczby się zgadzają. Kłamie wrażenie, jakie wykres zostawia, zanim ktokolwiek zdąży przeczytać opisy osi.
Od tamtej pory, zanim uwierzę jakiemukolwiek wykresowi, patrzę najpierw na oś, dopiero potem na słupki. To jeden z tych nawyków, które trudno wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie musiał świadomie zdecydować, jak bardzo chce, żeby jego dane robiły wrażenie.

Dodaj komentarz